Przejdź do głównej zawartości

Posty

*79*

Witajcie :-) I już po weekendzie, a ja praktycznie cały czas z nosem w książkach. Dziś był bardzo ładny słoneczny dzień, tyle że nie miałam nawet jak iść na spacer. Powoli skończył się sezon na długie wieczory z kubkiem gorącej czekolady, kocem i książką. Nie tak dawno mieliśmy walentynki. Miłość, uczucie powinno się okazywać cały rok na każdym kroku, a nie tylko w tym dniu, choć walentynki mają swój urok, jest dniem cudownym wspaniałym wyjątkowym, a wszystko wokół nam o nim przypomina. U mnie plany z tym dniem związanym nie wyszły trochę tak jak powinny, były inne, wyszło jak wyszło, trudno, walentynki musieliśmy przełożyć na inny dzień. W związku z tym, aby mi nie było smutno w ten dzień dostałam walentynkę i wierszyk odwzajemniając tym samym, oto walentynki, wierszyki zostawiam dla siebie. Od niego: Ode mnie: Potem przyszedł ten dzień, spędziliśmy go bardzo fajnie, obdarowując się prezentami: Mój strój na dzień spóźnionych walentynek: W szkole dość jakoś mija...

Nowości.

Witajcie!!! Jak widzicie zmiany, zmiany, zmiany. Choć wygląda na totalnie nowego jest to wciąż ten sam stary blog przez tą samą osobę pozytywnie zakręconą pisany. Właśnie mi skończyły się ferie, których wgl nie poczułam. Minęły mi dość niesamowicie szybko. Godzina za godziną, dzień za dniem pędzi jak szalony. Znów powrót do szarej rzeczywistości, koniec z leniuchowaniem, znów wczesne wstawanie bo taki mam teraz plan zajęć, żeby dojechać do szkoły a mam 50 km jadę około godziny muszę praktycznie wstawać teraz o 5 albo o 6 nie licząc środy bo mam wolną i piątek bo wstaje o 8. koniec ferii = koniec leniuchowania :( Mam nadzieję, że minął Wam dzień miło. Mi minął dość nieźle jak na pierwszy dzień po feriach. Przed feriami zaczął się mi drugi semestr, myślałam, że nowy plan będzie dopiero po feriach, ale okazało się, że nie. Ostatni tydzień wtedy kiedy zaczął się nowy semestr zaczął się też nowy plan zajęć. Trochę gorszy, ale to kwestia przyzwyczajenia myślę. Dziś w szkole też b...

"Zielone drzwi"-Katarzyna Grochola.

Książki- okręty myśli żeglujące po oceanach czasu i troskliwie niosące swój drogocenny ładunek z pokolenia w pokolenie. Francis Bacon Książki to także świat, i to świat, który człowiek sobie wybiera, a nie na który przychodzi. Zaczęły się mi ferie, z czego oczywiście się bardzo cieszę. W tym tygodniu robię zapas książek w bibliotece. Jakie? Jeszcze zobaczę. Planuje też zmiany małe i wielkie na blogu, troszkę będzie wyglądał na całkiem innego, nie tylko wygląd ale i adres zmieniam, chciałam tylko literki usunąć zamiast „mania1269” było by „mania” ale niestety już istnieje, więc myślę dalej, tak myśląc i szukając w głowie pomysłu w końcu chłopak podpowiedział, spodobało mi się i chyba tak zrobię zmieniając na „maniaanna”. Myślę, że pod koniec ferii będzie już w nowej odsłonie. Mam dziś coś ciekawego dla Was. Jak wiemy to życie pisze najlepsze scenariusze i może powstać z tego nawet niezła powieść, może zaskakiwać najbardziej nieoczekiwanym...

Coś dla ucha....

Siedzę już jakąś chwile nad klawiaturą. Literki jakoś nie chcą się sklejać by wyszedł jakiś jeden sensowny wyraz. Ostatnio jest jakoś nijako. Chcę coś napisać, ale weny brak. Chciałabym napisać jakiegoś sensownego posta, ale nie jestem w stanie. Czasami mam takie dni, że chciałabym zrobić bardzo wiele, ale mi nic nie wychodzi jak na złość. Teraz mam taki okres, gdzie nie mam na nic siły ani ochoty. Czasem lepiej jest siedzieć w cieniu, niż ujawniać się każdemu.  Można by było powiedzieć, że życie to choroba śmiertelna, gdzie każdego cichaczem powoli zabiera z tego świata. Jestem jakaś przybita. Nie radzę sobie z tym wszystkim, co dzieje się wokół. Może, na co dzień po mnie tego nie widać, ale ten czas, kiedy mogę myśleć w ciszy i spokoju jest męką. Muszę mieć zawsze coś do roboty, bo jak mam chwilę wolnego to od razu mogę sobie swobodnie wpaść w doła, z którego trudno mi potem wyjść. Dobry jest makijaż, który wszystko zakryje. Gdy jest tak październik listopad, zaczy...

"Przyjemność ma się do szczęścia mniej więcej tak, jak drzewo do ogrodu; nie ma ogrodu bez drzew, ale drzewa, nawet w wielkiej ilości, nie stanowią jeszcze ogrodu." Władysław Tatarkiewicz

Po całym bardzo ciężkim tygodniu pasuje odpocząć, ale jakoś zebrało się na myślenie, na przemyślenia dotyczące mojego życia. Co będzie za kilka lat? Czy coś się zmieni? Czy będę taka jak teraz? Czy może nabiorę jakiegoś nowego doświadczenia? Zrobię jakieś postępy? Czy może jakieś zrobię głupie błędy? Chciałabym być bardziej pewna siebie, zdecydowana, wytrwale dążyć do swojego celu nie zmieniając po drodze zdania. Warto jest robić to co się kocha no i oczywiście przy okazji żeby sprawiało nam ogromną radość, bo robienie czegoś na siłę jest bez sensu. Jak coś się jedno psuje w życiu to zaczyna po drodze wszystko inne też. Na szczęście zaczyna wszystko powoli się naprawiać, moja energia, humor powoli powraca.  Jednak czasem dobrze w życiu mieć kogoś, kto.. Tylko czasami... :) Wybaczcie tej pani nie zbyt piękne słowa, ale tak właśnie przeważnie bywa... Dokładnie: Pozdrawiam. Mania.

Włoskie wesele-Nicky Pellegrino

Witajcie!! Czyta się ją w szybkim tempie, gdzie nie pozwala oderwać się nawet na chwile od niej. Jest to zasługa pewnych wydarzeń. Dwie zwaśnione rodziny, dwie historie miłosne, mnóstwo pysznego włoskiego jedzenia. Przy wyborze tej książki nie wiedziałam czego mam się do końca spodziewać. Jednak zaskoczyła mnie mile i pozytywnie. Mamy tutaj jakby zdarzenie pokoleń. Rodzice kultywują tradycję i zadawnione urazy, dzieci są otwarci na zmiany i chcą sami coś osiągnąć. Miłym dodatkiem do treści były przepisy Beppiego, kuchnia włoska to kuchnia gdzie jedzenie nie jest obowiązkiem, a jest rytuałem, gdzie czytając przepisy chce się koniecznie zajrzeć do kuchni. Pieta - projektantka sukien ślubnych, praca to jej całe życie. Wkrótce otwiera własny salon. Addolorata - siostra Piety, która przejmuje rodzinny interes, wychodzi wkrótce za mąż. Beppi i Catherine Martinelli -rodzice sióstr, on Włoch, ona Angielka, są 30 lat razem, prowadzą restaurację "Mała Italia" w Londynie. ...

I mamy nowy rok...

Co nam przyniesie? Zobaczymy. Nowy, więc może coś nowego.? Mam nadzieje, że tak nie było :P Koniec wolnego, buu :( Prawie dwa tygodnie i jeden dzień. Niektórzy mieli czwartek i piątek wolny, ja niestety nie, ale z klasą postanowiliśmy, że nie idziemy i zostaliśmy w domach. Jak zmobilizować się po tak długim wolnym by cokolwiek zrobić kiedy Pozdrawiam. Mania.

Święta, święta i po świętach ....

W tym roku święta były inne, bardziej wyjątkowe, spokojne, pełne radości i dobrego humoru a wszystko za sprawą pewnej osoby. Od dawna czuło się święta widząc reklamy i przystrojone sklepy, galerie itd. Pogoda była dość piękna choć zabrakło śniegu, co dodawał atmosferze odpowiedniego klimatu. Niestety już po świętach. A teraz co nieco zdjęć: Kraków Limanowa Nowy Sącz Dom Ciasteczka, niestety inne pyszności nie załapały się do kadru. A tym czasem życzę Wam: Pozdrawiam. Mania.