niedziela, 23 lutego 2014

*79*

Witajcie :-)
I już po weekendzie, a ja praktycznie cały czas z nosem w książkach. Dziś był bardzo ładny słoneczny dzień, tyle że nie miałam nawet jak iść na spacer.
Powoli skończył się sezon na długie wieczory z kubkiem gorącej czekolady, kocem i książką.
Nie tak dawno mieliśmy walentynki. Miłość, uczucie powinno się okazywać cały rok na każdym kroku, a nie tylko w tym dniu, choć walentynki mają swój urok, jest dniem cudownym wspaniałym wyjątkowym, a wszystko wokół nam o nim przypomina. U mnie plany z tym dniem związanym nie wyszły trochę tak jak powinny, były inne, wyszło jak wyszło, trudno, walentynki musieliśmy przełożyć na inny dzień. W związku z tym, aby mi nie było smutno w ten dzień dostałam walentynkę i wierszyk odwzajemniając tym samym, oto walentynki, wierszyki zostawiam dla siebie.
Od niego:
Ode mnie:
Potem przyszedł ten dzień, spędziliśmy go bardzo fajnie, obdarowując się prezentami:
Mój strój na dzień spóźnionych walentynek:
W szkole dość jakoś mija, choć trochę nauki jest. W drugim semestrze doszedł nam język migowy. Myślałam, że będzie ciężko, kiepsko, coś nie do ogarnięcia. A tym czasem nie mogę doczekać się już kolejnych wykładów. Teraz też w drugim semestrze mamy drenaż limfatyczny zamiast masażu klasycznego, który mieliśmy w pierwszym semestrze.
Praktycznie każdy dzień przynosi coś nowego.
Pozdrawiam.
Mania.

poniedziałek, 17 lutego 2014

Nowości.

Witajcie!!!
Jak widzicie zmiany, zmiany, zmiany.
Choć wygląda na totalnie nowego jest to wciąż ten sam stary blog przez tą samą osobę pozytywnie zakręconą pisany.
Właśnie mi skończyły się ferie, których wgl nie poczułam. Minęły mi dość niesamowicie szybko. Godzina za godziną, dzień za dniem pędzi jak szalony.
Znów powrót do szarej rzeczywistości, koniec z leniuchowaniem, znów wczesne wstawanie bo taki mam teraz plan zajęć, żeby dojechać do szkoły a mam 50 km jadę około godziny muszę praktycznie wstawać teraz o 5 albo o 6 nie licząc środy bo mam wolną i piątek bo wstaje o 8.
koniec ferii = koniec leniuchowania :(
Mam nadzieję, że minął Wam dzień miło.
Mi minął dość nieźle jak na pierwszy dzień po feriach.
Przed feriami zaczął się mi drugi semestr, myślałam, że nowy plan będzie dopiero po feriach, ale okazało się, że nie. Ostatni tydzień wtedy kiedy zaczął się nowy semestr zaczął się też nowy plan zajęć. Trochę gorszy, ale to kwestia przyzwyczajenia myślę.
Dziś w szkole też było trochę zmian. Znów nam zmienili opiekuna roku, a właściwie ma być roku ale był tylko semestru, zmienili nam nauczyciela od psychologi, w piątki mieliśmy mieć na 8 ale mamy na 10.
Semestr drugi zapowiada się dość ciężko, zobaczymy co z tego wyniknie.
A propo ostatnich wydarzeń:  :-))))

Pozdrawiam.
Mania.

poniedziałek, 3 lutego 2014

"Zielone drzwi"-Katarzyna Grochola.

Książki- okręty myśli żeglujące po oceanach czasu i troskliwie niosące swój drogocenny ładunek z pokolenia w pokolenie. Francis Bacon
Książki to także świat, i to świat, który człowiek sobie wybiera, a nie na który przychodzi.
Zaczęły się mi ferie, z czego oczywiście się bardzo cieszę. W tym tygodniu robię zapas książek w bibliotece. Jakie? Jeszcze zobaczę.
Planuje też zmiany małe i wielkie na blogu, troszkę będzie wyglądał na całkiem innego, nie tylko wygląd ale i adres zmieniam, chciałam tylko literki usunąć zamiast „mania1269” było by „mania” ale niestety już istnieje, więc myślę dalej, tak myśląc i szukając w głowie pomysłu w końcu chłopak podpowiedział, spodobało mi się i chyba tak zrobię zmieniając na „maniaanna”. Myślę, że pod koniec ferii będzie już w nowej odsłonie.
Mam dziś coś ciekawego dla Was.

Jak wiemy to życie pisze najlepsze scenariusze i może powstać z tego nawet niezła powieść, może zaskakiwać najbardziej nieoczekiwanymi zwrotami akcji, co pokazuje właśnie ta książka. W sposób szczery, prosty, zwyczajny, nie pozbawiony poczucia humoru opowiada pewną historię. "Zielone drzwi" to książka o życiu, gdzie Katarzyna Grochola opowiada w niej o sobie. Autobiograficzną książkę czyta się łatwo i bez problemu. Napisana jest zwykłym, bardzo potoczystym językiem, bez udziwnień i wymyśleń. "Zielone drzwi'' to pierwsza książka Katarzyny Grocholi, jaką czytałam, a w zasadzie przeczytałam jednym tchem wchłaniając.


Każde zdarzenie, o którym piszę, miało miejsce. Każda osoba, o której piszę, istniała naprawdę. Każda moja miłość była prawdziwa. To jest moje życie.”


„Zielone drzwi” to zabawna i wzruszająca książka, autobiograficzna. Poznajemy w niej panią Kasię, od narodzin, czasów szkolnych, wkraczanie w dorosłe życie, podróż do Libii gdzie jej córka przyszła na świat, własnoręcznie wybudowany dom, spełnione i niespełnione marzenia. Przyjaźnie, miłości, choroba nowotworowa, ukochane zwierzaki, opowiada ze szczegółami o pracy w szpitalu jako salowa, o trudnej przyjaźni z nieuleczalnie chorymi pacjentami, jak pomagała im godnie odejść. Domy rodzinne, rodzinę, swoją pierwszą powieść, przygodę literacką, małżeństwie i jego końcu. Ma odwagę powiedzieć o stracie pracy oraz o tym, jak pewnego dnia zorientowała się, że brakuje jej pieniędzy na życie.
Wszystko toczy się szybko i nie zawsze pomyślnie dla pisarki, jak to w życiu bywa. Autorka nie jest wylewna, nie opowiada niektórych spraw ze szczegółami. Potrafi być dyskretna, dowcipna, serdeczna.
Historia zwyczajnej kobiety, która gdzieś tam tkwi w każdej z nas, która popełnia błędy, głupoty, pokonuje różne przeszkody, choroby, spotyka na swojej drodze ludzi, uśmiecha, płacze, zmaga się z codziennym życiem, najlepiej jak tylko potrafi. Książka „Zielone drzwi” pokazują, że tak naprawdę kobieta jest silna, że zawsze jest wyjście z każdej sytuacji. Emanuje niesamowitą pozytywną energią, ma w sobie tyle ciepła, prawdziwości, emocji, można na przemian śmiać się, wzruszać, płakać. Nie wszystko jest takie, na jakie wygląda, książka mądra i dająca do myślenia, uczy życia, pokazuje jakie ono jest nieprzewidywalne, że nie ma łatwego życia. Pani Kasia nigdy się nie poddała, zawsze jej towarzyszy wiara w lepsze jutro, nawet z bardzo beznadziejnej sytuacji jest wyjście, nic się nie dzieje bez przyczyny.
Warto zwrócić uwagę na jej niesamowity optymizm, radość z każdego przeżytego dnia i dystans do siebie. Nawet o swojej poważnej chorobie pisze z humorem. Nie epatuje cierpieniem i przygnębieniem. Los nie szczędził jej ciężkich chwil i momentów załamania, po tej lekturze widzimy jak możemy nie wiedzieć co przyniesie nam przyszłość, że życie nie zawsze jest tak oczywiste jak by się mogło nam wydawać.

Zdecydowanie polecam!
Pozdrawiam.
Mania.