poniedziałek, 22 czerwca 2015

*103*

Cześć :-)

Dziś jedna część egzaminów teoretyczna udana, zdałam, jestem very happy. A teraz czeka mnie egzamin praktyczny. Jakoś wgl nie czułam tego, że dziś jest egzamin. Czułam jakbym szła napisać kolejny z kilkunastu już napisanych testów. Może i to dobrze, bo gdyby stres nerwy wzięły w górę byłoby cienko. Z tej radości z koleżankami poszłyśmy na kebaba i piwo by to uczcić, teraz czas wielkiej nauki do kolejnego egzaminu.


Nie ma to jak wspólna nauka.

Pozdrawiam.
Mania.

sobota, 20 czerwca 2015

Grill.

Cześć :-)

Babski grill, nie licząc dziadka i wujka można śmiało powiedzieć, że to baski grill, bo i tak my kobitki przeważamy liczebnością, a w dodatku można powiedzieć, że to pokoleniowy - babcia, mama, ja, siostra. Zamiast uczyć się do egzaminów to miło spędzam czas w gronie rodzinnym, ale potrzeba mi czegoś takiego.


Pozdrawiam.
Mania.

środa, 17 czerwca 2015

*100*


Cześć :-)

Miałam kilka spraw do załatwienia w mieście, okazało się, że mama też. Wczoraj wybrałam się, więc do miasta z mamą. Po załatwieniu wielu rożnych spraw wybrałyśmy się na kebaba. Potem pojechałyśmy w stronę domu. Mama do domu, ja na praktyki. Był to bardzo miły dzień.

Czyżby zbieg okoliczności z napisem? Ha ha, jednak tak czasem w życiu bywa.


Mała przerwa na praktykach, odrobinę trochę odpoczynku a potem znów w wir pracy.


Pozdrawiam.
Mania.

wtorek, 16 czerwca 2015

Jesteś bohaterem...

Cześć :-)

Choć za tym panem nie przepadam to jestem zauroczona tą piosenką, ma swój klimat. Zaczepiste wykonanie, świetny głos. Tekst piosenki to odzwierciedlenie trudnego, pełnego niespodzianek życia. Każdy jest bohaterem własnego życia, zmagający się z rożnymi problemami, kłopotami.



Pozdrawiam.
Mania.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Konieczność zmian...

Cześć :)

Potrzeba mi normalności. Może jednak zamknąć pewien rozdział, wyrzucić klucz, zacząć wszystko od nowa w samotności. Stanowczo chcę i 
Muszę coś zmienić, zrobić jakąś odskocznie bo w końcu wypale się, a to już jest w małym stopniu. Ostatni wypad dobrze mi zrobił, potrzeba mi było czegoś takiego. Ta chwila mogła trwać wiecznie, a nie parę godzin. Chce więcej takich chwil, zmęczenie życiem daje w kość. Niestety znów powrót do szarej rzeczywistości.

Choć wszystko dobrze zorganizowane, poukładane, jednak ograniczona rama męczy. Szkoda, że w życiu idzie się w ciemno, że nie ma kogoś kto by powiedział jak będzie.


Pozdrawiam.
Mania.

czwartek, 11 czerwca 2015

Szymbark.

Cześć :-)

Spontaniczny wypad, częściowo nieplanowany. 
Mieliśmy do załatwienia jedną sprawę w pewnej miejscowości, w drodze przejeżdżaliśmy przez Szymbark, coś nas tam zaciekawiło, więc w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na chwile. Mamy w planach powrócić tam, gdyż nie wszystko zobaczyliśmy w tak krótkim czasie jaki mieliśmy, nie mieliśmy też zbyt wiele informacji o tym miejscu. Zaciekawiona tym miejscem postanowiłam poszukać w necie coś na ten temat.
Szymbark leży przy drodze Nowy Sącz-Krosno w odległości 6 km od Gorlic, w gminie Gorlice, w powiecie gorlickim, w województwie małopolskim. W latach 1975-1998 miejscowość była w województwie nowosądeckim. 
Szukając informacji, znalazłam legendy szymbarskie ---> http://www.szymbark.info/index.php/miejscowosc-g/legendyszymbarskie
Część z nich :

Opowiadanie V - Tajemnicze światełko koło studni
Byłam małą dziewczynką i pamiętam jak nasza sąsiadka robiła nam krzywdę. Nabierała wodę ze studni tym wiadrem, w którym nosiła gnojówkę. Woda była ciągle śmierdząca, nie nadawała się do picia. Po śmierci sąsiadki, wieczorem i w nocy koło studni chodziło światełko. Zaciekawiony ojciec zebrał wszystkie dzieci ze sobą i ruszyliśmy ku studni. Światełko świeciło dalej. Ojciec domyślił się, kogo oznacza światełko i zapytał się: "Czego żądasz grzeszono duszo?" Światełko znikło i usłyszeliśmy właśnie głos złośliwej sąsiadki: "Daruj mi!". Ojciec odpowiedział: "Niech Ci Pan Bóg daruje i ja ci daruje". Odtąd nigdy światełko się nie pojawiło więcej.  /z opowiadania Marii Kiełbasa z Łęgów/
Opowiadanie VI - Widmo skąpca
Żył straszny skąpiec. Nigdy nikomu nic nie użyczył. Po jego śmierci nikt w domu jego nie chciał przenocować. Przychodził gospodarz i co noc tłuk się, przewracał stołki, garnki. Jednego wieczoru przyszedł podróżny i prosił o nocleg. Żona zmarłego powiedziała mu, że jej mąż przychodzi co noc i strasznie się tłucze. Ale podróżny zgodził się nocować. Przed północą przyszedł duch. Tłukł się okropnie. Podróżny zabrał swoje manatki i chciał wyjść. Strach usiadł na progu i nie wypuścił podróżnego. Ten złapał go za nogi i powiedział: "Bóg zapłać wam za nocleg". Wtedy duch krzyknął: "I tym jednym Bóg zapłać - wybawiłeś mnie z mąk czyśćcowych". Od tego czasu nigdy się już nie pokazał.   /z opowiadania Marii Kiełbasa z Łęgów/
O skarbach zamkniętych w piwnicy Rynioka
Od dworu obronnego Gładyszów do góry Kamionki, prowadzi ciemny loch - tunel - do którego nie miał nikt prawa wejść, jedynie w Palmową Niedzielę podczas podniesienia. U wylotu tunelu właściciele zamku zgromadzili skarby, aby je w ten sposób zabezpieczyć przed rabusiami. Nie raz szymbarczanie stawali z zapalonymi pochodniami i świecami przed tajemniczym lochem. Niestety wydobywający się stamtąd podmuch, gasił wszystkie zapalone pochodnie. W Palmową Niedzielę podczas podniesienia, jak nikt skarbów nie strzegł, wybrała się po nie w tym czasie szymbarska kobieta. Zabrała ze sobą dziecko bo nie miała je z kim zostawić. Ciorty byli na chórze w kościele. Jak nabrała pełny wór kosztowności, po podniesieniu zrobił się straszny huk bo wszyscy pilnujący wracali na swoje miejsce. Przerażona złapała skarby, a zapomniała o dziecku. Na drugi rok wybrała się po nie. Jak wzięła ciało do ręki, rozsypało się w proch, a w ręku pozostała jego pięta.
Historia zabytku:
Dwór obronny Gładyszów, zwany pospolicie zamkiem, pochodzi z II połowy XVI wieku /1559 roku/. Wybudowany w stylu renesansowym przez architektów włoskich nad brzegiem rzeki Ropy, z kamienia rzecznego, z czterema basztami narożnymi, na podstawie prostokąta.


Najcenniejszym zabytkiem Szymbarku jest dwór obronny Gładyszów, inaczej zwany staropolskim nazewnictwem kasztel. Jest piętrowy, murowany, ma kształt prostokąta, w stylu renesansowym. A ten filmik powie Wam coś więcej ---> http://gorlice.tv/2350-kasztel-w-szymbarku-historia-renesansowego-dworu-obronnego.html
 Zobaczyć można także skansen budownictwa ludowego, późnobarokowy kościół drewniany, cerkiew greckokatolicką, Beskidzkie Morskie Oko. Znajdują się też tu szlaki piesze.  




Skansen Wsi Pogórzańskiej im. prof. Romana Reinfussa 

Pozdrawiam.
Mania.

poniedziałek, 8 czerwca 2015

*96*

Cześć :-)

Budzę się, jest coś po 5, już zasnąć nie mogę. Myśli niespokojne szaleją wirują w mej głowie. Wstaje. Biorę kawę i wychodzę z domu. Zimno. To dobrze, otrzeźwi trochę umysł. Kilka wdechów głębokich. Wracam. Otwieram laptopa, sprawdzam ważne rzeczy, a potem blog. Chcę coś na bloga napisać, zaczynam klecić zdania, ale myśli gdzieś uciekają, myślę o tym i owym, nie mogę skupić się, piszę czytam usuwam, sama nie wierzę co napisałam, jakiś bełkot. Powstaje o niczym. Idę. Zaraz zbieram się na praktyki. I tak mija kolejny dzień. Burza myśli, nicość ....



Pozdrawiam.
Mania.

niedziela, 7 czerwca 2015

*95*

Cześć :-)

"... czynić notatki na marginesie życia bez przerywania jego biegu ..."

Czy można gruba igłą i nitką pozszywać tak, aby nie pozostawało blizn?
Świeci się maleńkie światełko w tunelu, ale jeszcze nie oddycha się pełną klatką piersiową.

"... podzielone zmartwienie jest połową zmartwienia podzielone szczęście jest podwójnym szczęściem ..."


Chociaż wszystko się warstwi jakoś idzie do przodu, choć znów ciągle podtykając się o wysokie progi, odzyskuje się siły. Powoli, spokojnie. Kończy się pewien etap, zaczyna się nowy etap, mam nadzieje, że lepszy.

"... przeżyte dobrze, szczęśliwe chwile giną jak perły we łzach codziennego żywota ..."


Pozdrawiam.
Mania.