środa, 31 lipca 2013

Roczek. :-)

W niedziele minął rok jak tu już jestem na blogspocie i bloguje. Dziękuje Googlom za użyczenie kawałka metrażu i że nie ma żadnych utrudnień jak i komplikacji w blogowaniu tak jak było to na wp.
Dziękuję Wam moi drodzy czytelnicy bardzo gorąco za tak liczne odwiedziny na moim blogu, szczerze mówiąc nie spodziewałam się tego. Dziękuje również za obserwację i komentarze. Jest mi bardzo miło, daje mi to siłę i niezłego kopa i chęci do dalszego działania.



Pozdrawiam gorąco.
Mania.

środa, 24 lipca 2013

Nutka żółtego-outfit.

Dawno mnie nie widzieliście więc skusiłam się na taką małą sobie sesje… dziękuję kochanej siostrze za zdjęcia… chłodny dzień gdzie pojawia się słońce i za chwile znika… taki sobie outfit… nutka żółtego…




Dziękuję mojej wspaniałej mamie za zrobienie mi o to tej małej torebeczki idealna do moich potrzeb, zmieści to co najpotrzebniejsze. Mój wkład był niewielki bo tylko guzika przyszyłam.

Pozdrawiam.
Mania.

wtorek, 23 lipca 2013

Ten dzień.

Czasem jest tak dobrze, układa się wręcz idealnie. Toczy się wspaniała bajka, aż przychodzi taki moment, kiedy nadchodzi koniec. Nadchodzi wtedy ten jeden z gorszych dni. Budzisz się i wiesz, że najlepsze, co możesz zrobić to wyłączyć telefon, przykryć się pod sam czubek nosa kołdrą, nie wychodzić z łóżka i spać do kolejnego dnia. A mimo to wstajesz i męczysz się sama ze sobą i myślami. Uderza nagle w Ciebie to jak bardzo Ci źle i jak wszystko jest dziś beznadziejne. Wtedy nie ma takich słów, które by to opisały. Uśmiech znika z twarzy, wokół jest szaro, kawa i ulubione ciastka smakują nijako, masz ochotę wylać wiadro łez, ale nie dajesz rady. Ten dzień jest jak próba, kolejne będą odwykiem, bo na chwile organizm czuje się lepiej a później zacznie domagać się swego. Trzeba spojrzeć w rozbite lustro i uwierzyć, że kiedyś ono znów takie będzie jak przedtem w całości, wierząc, że dam radę zapomnieć, przestać myśleć, pisać, dzwonić. Uśmiech, który na razie przypomina lekki grymas, może kiedyś będzie prawdziwy. Nadmiar złości, smutku i bezsilności pragniesz wyładować, ale do końca nie wiesz jak, wiesz, że jeśli ten stan nie minie zaraz zwariujesz. Ale musi nadejść kiedyś taki moment by powiedzieć sobie, że jeszcze wszystko się uda, że jeszcze będziesz śmiać się, bawić i korzystać z życia. Cokolwiek się nie stanie i jak się nie ułoży i tak będzie dobrze, bo nie ma innej opcji i żyć pełnią życia.
Wczorajszy dzień zostanie mi na zawsze w pamięci i to co zobaczyłam w Twoich oczach.

Mania.

niedziela, 21 lipca 2013

"...drogi dawno już zasypał czas...za oknem szarość wchodzi w czerń..."

…dużo zajęć… czas goni… a życie ukryte w słowach… czasem wszystko układa się w taki sposób, że nieco przez przypadek… bo to wszystko to jakiś kosmos… nie ogarniam…



Mania.

środa, 17 lipca 2013

I jakby tu pokolorować...

Oto co się działo ostatnio na moich paznokciach:
  prosto:
     brązowy, wzorek czarny

     pomarańczowy, brązowy
 
    fioletowy, niebieski:

  kolorowo:
     zielony, brązowy, różowy
U stóp również nie mogło zabraknąć kolorków:
     żółty, pomarańczowy, turkus, mięta, róż

Mania.

czwartek, 11 lipca 2013

Nietykalni.

Dziś polecam Wam film francuski „Nietykalni” (fr. Intouchables)  z 2011 r. w reżyserii Oliviera Nakache'a i Erica Toledana.
Film jest świetny wręcz fenomenalny, niezwykle wciągający i piękny. Z jednej strony jest komedią, a z drugiej strony dramatem, ale i też o życiu. Mimo podejmowania ryzykownego tematu film jest bezpretensjonalny i szczery. Dodam, że fabuła oparta jest na autentycznej historii.
Sparaliżowany w wyniku wypadku na paralotni milioner, arystokrata Philippe z Paryża, szuka opiekuna, by móc normalnie funkcjonować jest mu niezbędna pomoc. Zgłasza się wielu chętnych, ale żaden z nich nie przekonuje chorego do siebie. Niespodziewanie zatrudnia do pomocy i opieki młodego chłopaka z przedmieścia Drissa, imigranta z Senegalu, złodziejaszek, który właśnie wyszedł z więzienia. Osoba najmniej nadająca się do tej pracy. Niewykwalifikowany pielęgniarz pomimo braku doświadczenia zawodowego, wymaganego wykształcenia i stosownych referencji. Wyluzowany, pomimo biedy, pogody ducha mu nie brak. W dzieciństwie nigdy nie zaznał luksusu. Nie zależy mu na pracy, tylko na podpisie sparaliżowanego milionera, dzięki czemu dostanie zasiłek. I tak dość przypadkowo rozpoczyna się wspaniała opowieść o życiu, przyjaźni, szczęściu, miłości. Między dwoma mężczyznami wytwarza się specyficzna nić porozumienia, Philippe'owi jest łatwiej znosić własną niepełnosprawność. Zderzenie dwóch skrajnie różnych światów daje początek szeregowi niewiarygodnych przygód i przyjaźni równie zabawnej i szalonej, jak i nieoczekiwanej, która czyni ich po prostu nietykalnymi.
Kto jeszcze go nie widział niech koniecznie obejrzy, bo jest tego wart.


Mania.

poniedziałek, 8 lipca 2013

*51*

Małe co nieco, szybkie, proste, smaczne, na kolacje z pyszną zieloną herbatą.







A na śniadanie sałatka: pomidor, ogórek, zielona sałatka, odrobine oliwy z sosem sałatkowym grecki z Knorra.

Mania.

czwartek, 4 lipca 2013

Tysiąc wspaniałych słońc

Ostatnio wieczorami uwielbiam  taki zestaw herbata z cytryną i modem albo sokiem malinowym oraz dobra książka. A Wy, co robicie w samotne wieczory, jeżeli coś takiego wgl w Waszym życiu istnieje?
Miałam ostatnio przyjemność przeczytać pewną książkę Tysiąc wspaniałych słońc, Khaled Hosseini. Natknęłam się na nią właściwie przez przypadek, wzięłam ją z półki w bibliotece zaciekawiona tytułem. Choć treść z pozoru nie ma nic wspólnego z tytułem, autor nadał taki tytuł, który pochodzi z poematu autorstwa Saeba Tabriziego siedemnastowiecznego perskiego poety. 
- Przez cały dzień krąży mi po głowie ten wiersz o Kabulu. Saeb Tabrizi napisał go w siedemnastym wieku. Znałem kiedyś cały wiersz na pamięć, ale teraz pamiętam tylko dwie linijki: 
Nikt nie policzy księżyców, co lśnią na jego dachach, 
              ani tysiąca wspaniałych słońc, co kryją się za jego murami.
Lajla podniosła głowę i zobaczyła, że ojciec płacze. Objęła go. …”
Wspaniała, prawdziwa, wzruszająca, niezapomniana… to tylko niektóre przymiotniki, jakimi można opisać tę powieść a i tak żadne słowa nie oddadzą w pełni zachwytu. Po przeczytaniu wciąż o niej myślisz i żałujesz, że tekst się skończył oraz doceniasz to, co masz. Ból i cierpienie przepełniają strony tej książki. Przyłapałam się kilka razy na tym, jak z przerażeniem w oczach czytałam rozdziały opisujące ciężkie przeżycia ludzi, sprawiała, że się uśmiechałam lub cierpiałam razem z jej bohaterkami. Czytając ma się dreszcze na całym ciele. Książka jest wręcz arcydziełem. Przedstawia potworną brutalność wobec afgańskich kobiet w XX. i XXI. wieku. Uświadamia nas, jaka sytuacja panowała w Afganistanie w ostatnich latach. Odebrano kobietom prawa, były karane za wszystko. Historia opowiada również o przyjaźni niekończącej się i zdolnej do wszelkich poświęceń. Tysiąc wspaniałych słońc jest jedną z najlepszych książek, które czytałam. Kronika trzydziestu lat historii Afganistanu i głęboko poruszająca opowieść o rodzinie, przyjaźni, nadziei i ocaleniu dzięki miłości.
Dużo się mówi o traktowaniu kobiet w Islamie, o zupełnym braku poważania wśród mężczyzn, o wykorzystywaniu, jako tanią siłę roboczą, o całkowitym poddaństwie wobec męża, o uprzedmiotowieniu. Afganistan pod rządami talibów jest przykładem już wyjątkowo drastycznym. To kraj, w którym kobieta nie ma żadnych, absolutnie żadnych praw. Tysiąc wspaniałych słońc przedstawia życie kobiet w kraju, gdzie nie znaczą tak naprawdę nic. Opowiada historię Afganistanu z punktu widzenia niewinnych istot. Pokazuje też, że przyjaźń może skłonić człowieka do zaskakujących czynów, tylko po to, by uratować tę drugą osobę. Hosseini dedykuje swoją książkę kobietom Afganistanu. Jest ona jak niczym krzyk rozpaczy, buntu, prośbą o pomoc i zrozumienie. To przypomnienie o wszystkich afgańskich kobietach w burkach, które cierpiały lub cierpią poniżenie, strach, zniewolenie. 
Mimo że powieść ta porusza poważne tematy, jest napisana w sposób dość lekki. Z każdą stronnicą coraz bardziej fascynuje nas historia w niej przedstawiona. Pochłania i nie pozwala, by się od niej oderwać. W pewnym momencie nieświadomie stajemy się uczestnikami wydarzeń. Historia toczy się na tle burzliwej historii Afganistanu od rządów Sowietów po upadek rządów Talibów.
Powieść tę mogę polecić chyba każdemu, ale i także w szczególność temu, kto zainteresowany jest tym, co dzieje się trochę dalej po za jego własnym podwórkiem. Dzięki niej zdobywamy wiedzę, która uświadamia, co człowiek potrafi złego wyrządzić, jeśli tylko sam zacznie kierować swoimi czynami... bo niby żyjemy w XXI wieku, a gdzieś daleko albo gdzieś niedaleko takie rzeczy się właśnie dzieją, gdzie mężczyźni traktują kobiety gorzej niż rzeczy.
To fantastyczna opowieść przedstawiona w zachwycający sposób, którą czyta się jednym tchem. Wstrząsająca, pochłania bez reszty, prowadzi od dziecięcej ufności, przez rozczarowanie, miłość, cierpienie. Nie da się opisać odczuć po przeczytaniu Tysiąca wspaniałych słońc tak po prostu jednym słowem. Wciąż mam przed oczami niektóre żywe obrazy, które pojawiały się w trakcie lektury. Gdy zamknę oczy, widzę kobiety w ciemnych strojach przykrywających całe ich ciała od stóp do głów, poruszające się szybko ulicą, ze spuszczonymi głowami, widzę także oczy pełne lęku, zniszczone miasto, zrujnowane domy, wysuszone pola i rzeki. Ta historia mną wstrząsnęła, poruszyła, przede wszystkim dzięki opisom faktów historycznych, prawdziwej wojnie, która toczy się tam od wielu lat. Wszyscy o tym wiemy, przyjmujemy to do wiadomości, lecz nic z tym nie robimy, siedzimy w ciepłym domku a gdzieś rozgrywa się tragedia. Kobiety traktowane są jak przedmioty, worki treningowe, roboty.  Gdzieś od razu pojawia się takie pytanie: „dlaczego świat godzi się na takie tragedie ludzkie?”.  Trudno uwierzyć, że wyobraźnia autora mogła coś takiego wytworzyć, że tak po porostu autor te historie, że tak powiem wyssał z palca. Czytając miałam takie wrażenie jakby tu i teraz ta historia obok się wydarzyła. Pomysł na historię jest świetny, jeśli można tak napisać, odzwierciedla realia. Urodzony w Afganistanie, lecz przez większą część życia mieszkający w Europie i USA Hosseini wraca w swych książkach w rodzinne strony i opisuje tamtejszą rzeczywistość trochę z perspektywy człowieka Zachodu. Autor bardzo obrazowo i przekonująco pokazał sytuację afgańskich kobiet zawsze skazanych na kaprysy mężczyzn, usprawiedliwiane rzekomymi naukami Koranu, na przemoc fizyczną i psychiczną, na dotkliwe kary. Codzienność kobiet to także walka o ekonomiczne przetrwanie, strach o dzieci, głód.
Akcja toczy się w dość ciekawy sposób, najpierw opowiada autor o jednej bohaterce potem o drugiej, następnie w dziwny i tragiczny sposób łączy się ich los w jedno. Na tle historii współczesnego Afganistanu, Hosseini pokazuje życie i losy mieszkających w Kabulu, Mariam i Lajli.  Na początku są dla siebie wrogami, co najmniej tak traktuje Lajle Mariam, potem stają się przyjaciółkami na śmierć i życie. Obraz kobiet żyjących w świecie jednego mężczyzny, tyrana, który robił z nimi, co chciał, bo miał ku temu prawo. Kobiet, które musiały znosić największe upokorzenia i cierpienia. Pokazuje jak wiele może wytrzymać człowiek, ile bólu jest w stanie znieść by bronić drugą osobę. Mimo przeciwności bohaterki powieści nie poddają się. Ich siła oraz zdolność do poświęceń robią ogromne wrażenie, wzruszają i na długo pozostają w pamięci. Obydwie są wychowane w skrajnie różnych warunkach. Po wielu dramatycznych przeżyciach, ich częścią wspólną stanie się jedna osoba, zostają żonami mężczyzny, despotycznego Pasztuna Raszida. Do czasu nic tych dwóch dziewczyn nie łączyło. Mariam, zmuszona przez ojca, wychodzi za niego mając 15 lat, podczas gdy on ma 45. Lajla trafia do ich domu 19 lat później, kiedy Raszid jest starszy od niej o mniej więcej 50 lat. Tysiąc wspaniałych słońc opowiada o dwóch, zupełnie różnych kobietach, których łączy ich ta sama wojna, ten sam mąż, ten sam dom, dzieli je jednak ogromna przepaść.
Mariam - jest harami (nieślubne dziecko) bogatego właściciela kina z Heratu znanego w mieście biznesmena Dżalila i służącej z jego domu Nany. Dziewczynka mieszkająca w kolbie, małej chatce poza miastem, z dala od oczu innych ludzi. Mała osóbka o wielkim serduszku, kochająca i bardzo tęskniąca za swym ojcem, który odwiedza ją raz w tygodniu i obsypuje prezentami. Uświadamiana przez mamę, że zawsze będzie dla niego tylko nieślubnym dzieckiem, nigdy nietraktowanym na równi z innymi, nie jest w stanie w to uwierzyć. Wciąż ma nadzieję, że kiedyś zamieszka razem z ojcem w jego pięknej willi w centrum miasta i obejrzy razem ze swym rodzeństwem film w kinie. Tylko tyle, kilka zwyczajnych marzeń, które nie mają prawa się spełnić. Ojciec ją odwiedza, ale trzyma na uboczu, bo jest dla niego hańbą. A jednak Mariam nie daje za wygraną i postanawia sama wziąć los w swoje ręce. W piętnaste urodziny wyrusza do miasta na spotkanie z ojcem. Nie wie jeszcze jak okrutnie los z niej zakpi. Matka jej popełniła samobójstwo, piętnastoletnią dziewczynę bardzo szybko wydaje się za mąż, by pozbyć się kłopotu. Jej mężem zostaje szewc Raszid z odległego Kabulu.
Lajla - najmłodsze dziecko liberalnego małżeństwa mieszkającego w Kabulu. Wychowuje się w rodzinie, w której ojciec nie każe matce sprzątać, gotować, nosić burkę i wychodzić z pokoju, gdy przychodzą goście. A jednak żyje w miejscu przepełnionym smutkiem, od kiedy dwaj starsi bracia wyruszyli na Dżihad Świętą Wojnę przeciwko Sowietom. Matka nie wychodzi z pokoju, owinięta w koce i wpatrująca się w zdjęcia swych ukochanych synów, ojciec zajmuje się domem, uczy córkę czytać, pisać, grać w szachy. Ojciec wciąż powtarza, że najważniejsze jest wykształcenie. Jako człowiek nauki nie radzi sobie w życiu codziennym, dlatego Lajla przejmuje obowiązki gospodyni na tyle ile potrafi kilkuletnie dziecko. Mimo to jest szczęśliwa, ponieważ ma przy sobie Tarigha, wiernego przyjaciela, z którym codziennie spędza wolny czas. Mijają lata, a oni, nadal nierozłączni, rozumieją, że ich przyjaźń przeradza się w coś poważniejszego. Wojna jest okrutna. Gdy uświadamiają sobie jak wiele dla siebie znaczą los każe im się rozstać. Wkrótce życie Lajli legnie w gruzach, gdy jej rodzice giną w eksplozji bombowej, czternastoletnia dziewczyna jest zdana na łaskę swoich sąsiadów Raszida i Mariam. Będąc już jako druga żona Raszida, nagle pojawia się w jej życiu ukochany Tarigh. Jak teraz jej los się potoczy?
Khaled Hosseini mówi o Afganistanie z bólem, zrozumieniem, i głębokim poszanowaniem dla tradycji oraz kultury.  Jego poprzednia książka zatytułowana "Chłopiec z latawcem" także zdobyła niebywałą popularność, więc teraz na nią poluje, mam nadzieje, że mi się uda ją zdobyć, a ta książka na długo zapadnie mi w pamięć. Naprawdę warto ją przeczytać, szczerze polecam!


Mania.