sobota, 25 stycznia 2014

Coś dla ucha....

Siedzę już jakąś chwile nad klawiaturą. Literki jakoś nie chcą się sklejać by wyszedł jakiś jeden sensowny wyraz. Ostatnio jest jakoś nijako. Chcę coś napisać, ale weny brak. Chciałabym napisać jakiegoś sensownego posta, ale nie jestem w stanie. Czasami mam takie dni, że chciałabym zrobić bardzo wiele, ale mi nic nie wychodzi jak na złość. Teraz mam taki okres, gdzie nie mam na nic siły ani ochoty.


Czasem lepiej jest siedzieć w cieniu, niż ujawniać się każdemu. 

Można by było powiedzieć, że życie to choroba śmiertelna, gdzie każdego cichaczem powoli zabiera z tego świata. Jestem jakaś przybita. Nie radzę sobie z tym wszystkim, co dzieje się wokół. Może, na co dzień po mnie tego nie widać, ale ten czas, kiedy mogę myśleć w ciszy i spokoju jest męką. Muszę mieć zawsze coś do roboty, bo jak mam chwilę wolnego to od razu mogę sobie swobodnie wpaść w doła, z którego trudno mi potem wyjść. Dobry jest makijaż, który wszystko zakryje.

Gdy jest tak październik listopad, zaczynam miewać małe przygnębienie, ale to jest taki okres, gdzie prawie każdego dopada. Czas teraz na przebudzenie.






Będąc dzieckiem miało się wszystko gdzieś, nie myślało się, nie martwiło się, prowadziło się życie beztroskie, teraz trzeba brać w swoje ręce życie.  Choć rok nie najlepiej się zaczął, dalej jest jakoś kiepsko, jednym słowem nic konkretnego i nic nadzwyczajnego.



Będąc w tym dziwnym nastroju naszło mnie by posłuchać muzyki, piosenek tych starszych i trochę starszych.
                                                  

Pozdrawiam.
Mania. 

sobota, 18 stycznia 2014

"Przyjemność ma się do szczęścia mniej więcej tak, jak drzewo do ogrodu; nie ma ogrodu bez drzew, ale drzewa, nawet w wielkiej ilości, nie stanowią jeszcze ogrodu." Władysław Tatarkiewicz

Po całym bardzo ciężkim tygodniu pasuje odpocząć, ale jakoś zebrało się na myślenie, na przemyślenia dotyczące mojego życia.

Co będzie za kilka lat? Czy coś się zmieni? Czy będę taka jak teraz? Czy może nabiorę jakiegoś nowego doświadczenia? Zrobię jakieś postępy? Czy może jakieś zrobię głupie błędy?

Chciałabym być bardziej pewna siebie, zdecydowana, wytrwale dążyć do swojego celu nie zmieniając po drodze zdania. Warto jest robić to co się kocha no i oczywiście przy okazji żeby sprawiało nam ogromną radość, bo robienie czegoś na siłę jest bez sensu.

Jak coś się jedno psuje w życiu to zaczyna po drodze wszystko inne też. Na szczęście zaczyna wszystko powoli się naprawiać, moja energia, humor powoli powraca. 

Jednak czasem dobrze w życiu mieć kogoś, kto..
Tylko czasami... :)
Wybaczcie tej pani nie zbyt piękne słowa, ale tak właśnie przeważnie bywa...
Dokładnie:
Pozdrawiam.
Mania.

sobota, 11 stycznia 2014

Włoskie wesele-Nicky Pellegrino

Witajcie!!
Czyta się ją w szybkim tempie, gdzie nie pozwala oderwać się nawet na chwile od niej. Jest to zasługa pewnych wydarzeń. Dwie zwaśnione rodziny, dwie historie miłosne, mnóstwo pysznego włoskiego jedzenia. Przy wyborze tej książki nie wiedziałam czego mam się do końca spodziewać. Jednak zaskoczyła mnie mile i pozytywnie. Mamy tutaj jakby zdarzenie pokoleń. Rodzice kultywują tradycję i zadawnione urazy, dzieci są otwarci na zmiany i chcą sami coś osiągnąć. Miłym dodatkiem do treści były przepisy Beppiego, kuchnia włoska to kuchnia gdzie jedzenie nie jest obowiązkiem, a jest rytuałem, gdzie czytając przepisy chce się koniecznie zajrzeć do kuchni.
Pieta - projektantka sukien ślubnych, praca to jej całe życie. Wkrótce otwiera własny salon.
Addolorata - siostra Piety, która przejmuje rodzinny interes, wychodzi wkrótce za mąż.
Beppi i Catherine Martinelli -rodzice sióstr, on Włoch, ona Angielka, są 30 lat razem, prowadzą restaurację "Mała Italia" w Londynie.
Gianfranco DeMatteo - były przyjaciel Beppiego, prowadzi delikatesy tuż obok restauracji. Nienawidzą się, nie odzywają się do siebie, nie można nawet nogi postawić w pobliżu domu czy restauracji, delikatesów.

Siostra Piety wkrótce wyjdzie za mąż, a Pieta, która jest znaną stylistką ślubnych sukien, otrzymała zadanie przygotowania stroju dla panny młodej. Młoda kobieta nie może się jednak skupić na projekcie. Zajmując się suknią siostry, Pieta odkrywa tajemnice, które odmieniły jej rodzinę i które stoją na drodze do jej własnego szczęścia. Dopiero przy wspólnym szyciu sukni ślubnej i po zawale Beppiego, matka otwiera się przed córką, między nimi pęka pewien mur Catherina opowiada tajemnice rodzinne, a niektóre nadal zachowuje dla siebie. Mówi o czasach swojej młodości, trudach małżeństwa, trudnych początkach, trudnej do wybaczenia zdradzie i depresji poporodowej. Począwszy od dzikiej podróży autostopem z dwoma koleżankami z Anglii do Włoch, pracy tam i odnalezieniu miłości. We Włoszech jednak nie czekało na nią tylko szczęście, ale także smutek, ciężka praca.
Opisy Italii były ciekawe, bez zbędnego zakłamania i pisania tylko achów i ochów. Ciepła, słoneczna Italia oraz niesamowite smaki ukryte w tradycyjnych włoskich przepisach sprawiają, że pragniesz tam pojechać.

Jest to wspaniała opowieść o niezwykle silnym uczuciu, które łączy całą rodzinę. Poznajemy w niej historię miłości rodziców bohaterki na tle konfliktu.
Przy tym książka ma przesłanie, że warto walczyć o swoje pasje, marzenia i pragnienia, bo tylko dzięki temu można być naprawdę szczęśliwym, że życie to nie tylko szczęście, miłość i przyjaźń, to także smutek, żal, złość, że warto też pamiętać, że długo pielęgnowana nienawiść nie wnosi nic do naszego życia, natomiast akt pojednania może wprowadzić tak wiele, nie tylko dla nas samych.



Zdecydowanie polecam!

Pozdrawiam.
Mania.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

I mamy nowy rok...

Co nam przyniesie?
Zobaczymy. Nowy, więc może coś nowego.?
Mam nadzieje, że tak nie było :P
Koniec wolnego, buu :(
Prawie dwa tygodnie i jeden dzień. Niektórzy mieli czwartek i piątek wolny, ja niestety nie, ale z klasą postanowiliśmy, że nie idziemy i zostaliśmy w domach.
Jak zmobilizować się po tak długim wolnym by cokolwiek zrobić kiedy
Pozdrawiam.
Mania.