poniedziałek, 24 czerwca 2013

...po nieobecności...

Witajcie moi Kochani!

Jestem już albo w końcu jestem już. Mus to mus, nie było innego wyjścia, ponieważ nie rozdwoję się ani nie rozstroję się. Mam teraz czas, więc wykorzystam go by być tu z Wami.
Mam 1000 pomysłów na sekundę, nooo dobra na minutę, więc nie zabraknie pomysłów na posty.
Czy planuje jakieś zmiany? Nie wiem, zobaczymy.
Teraz pasuje nadrobić zaległości. Tylko jak? Bo zbyt dużo ich się narobiło.
I tak szczerze mówiąc stęskniłam się za Wami, za tym miejscem.
Zaczęło się tak dziwnie a skończyło tak zabawnie.
Nikt nikogo nie zna, jedynie może z paroma osobami z gimnazjum ktoś się zna, ale wkrótce wszyscy będą się dobrze znali. Pierwsze dni gdzie jeszcze nic się nieogrania, nie zna szkoły, osób, nauczycieli (niektórzy bywają z pozoru postrachem). Pod koniec pierwszej klasy wszystkich niemal prawie bardzo dobrze się zna. Utworzyły się nawet takie grupki w klasie, tzw. team.
Druga klasa to głównie upragnione 18-stki i prawo jazdy. Pierwsze i nie ostatnie wagary, tzn. pierwsze (w drugiej klasie) i trzecie (w trzeciej klasie) z angielskiego, drugie wagary to pod koniec roku szkolnego w drugiej klasie z matematyki (w czasie roku szkolnego nie odważylibyśmy się zwiać z majcy).
Pierwsza klasa niesamowicie ciągnęła się w nieskończoność natomiast druga trochę szybciej, a trzecia klasa bardzo szybko przeminęła ledwo rok szkolny się zaczął a już był koniec roku.
Trzecia klasa była najciekawsza, wszyscy się znamy, niezapomniane rozkminy na przerwach i lekcjach, czasem głupie pomysły i zabawy by zabić czas w nudnej szkole, zawsze było wesoło. Składanie wniosków o zdawanie matury, studniówka, matura, zakończenie roku szkolnego. Dobrze znani nauczyciele już niezagrażali nam życiu, nawet z niektórych jak to pewnie w każdej klasie robiliśmy sobie żarty, lecz czasami utrudniali nam życie codzienne, ale najważniejsze, że przeżyliśmy.
Nasze drogi się rozchodzą teraz, każdy idzie w swoją stronę. Studia, praca, kariera, założenie własnej rodziny itd.
Teraz po zakończeniu roku szkolnego nastąpił czas ognisk.
Byliśmy w każdym calu wyjątkową klasą, za którą nie wszyscy przepadali, nauczyciele uważali, że jesteśmy najbardziej rozgadana klasą i na niektórych lekcjach nie dało się prowadzić zajęć. Nie zawsze byliśmy zgraną klasą, nie wszystkich lubiło się w klasie, ale zakończenie roku było świetne. Mimo wszystko chyba zostasaliśmy wśród nauczycieli zapamiętani. Nie zawsze skłonni do pomocy, bo brak chęci, zawsze pomagaliśmy, zawsze można było nas o coś poprosić a myśmy to robili, zawsze angażowaliśmy się do wszystkiego, do czego tylko mogliśmy.




















Nie do wiary jak szybko płynie czas... wciąż pamiętam pierwszy szkolny dzień… ostatni raz z moją klasą już pożegnać czas mych przyjaciół dzisiaj każdy ma  swój dorosły świat.

Mania.

8 komentarzy:

  1. Zawsze sa lepsze i gorsze momenty :) U mnie też pod wieloma względami klasa była wyjątkowa. Wiedliśmy prym pod względem różnych eventów w szkole :) Ale też nie zawsze się dogadywaliśmy. I potworzyły się takie grupki, których już teraz na studiach nie widzę :)
    Życzę ci dużo szczęścia i powodzenia na nowym etapie, który się własnie zaczyna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie wygladacie, tacy zadowoleni :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czas bardzo szybko płynie, dlatego trzeba szanować i cieszyć się każdą chwilą:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciesz się każda chwilą, nic dwa razy się nie zdarza....

    OdpowiedzUsuń
  5. aż smutno mi się zrobiło, kiedy czytałam ten post... mnie czeka takie pożegnanie za rok. też będzie mi bardzo smutno, bo mam świetną i bardzo zgraną klasę. szkoda, że czas leci tak szybko...

    OdpowiedzUsuń
  6. Czas płynie bardzo szybko.. ja też dopiero zaczynałam naukę w liceum, a tu już 3 klasa.. nie wiadomo kiedy. Nie przejmuj się, przed Tobą wiele nowych przygód, a prawdziwi znajomi zawsze zostaną!
    Dziękuję za przemiły komentarz, zapraszam częściej;) Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń

Baardzo dziękuje za komentarzyk:)