środa, 17 października 2012

Brzezinka, Częstochowa, Łagiewniki

Po zwiedzeniu obozu w Oświęcimiu pojechaliśmy do drugiej części obozu Birkenau (Brzezinka).
Pierwsze zdjęcie to wartownia,na dole środkowe to rampa gdzie lekarze SS przeprowadzali selekcje wśród nowych przybyłych, pozostałe to częściowe widoki obózu.
Wagon w którym przywożono ludzi do obozu.

                              Droga śmierci.
    
 Pomnik ofiar faszyzmu, ogrodzenie.
Część pomnika, koniec torów. 













Ruiny wysadzonego w 1945r. przez Niemców krematorium.
















Czyli Auschwitz I (Oświęcim I) - pierwszy obóz, głównie pracy przymusowej, pełniący również funkcję centrum zarządzającego dla całego kompleksu, a Auschwitz II – Birkenau (Brzezinka), początkowo obóz koncentracyjny, potem także obóz śmierci wyposażony w komory gazowe i krematoria.
Po zwiedzeniu obozu w Brzezince, znów wróciliśmy do Oświęcimia by obejrzeć krótki film. Koło po 16 wyjechaliśmy do Częstochowy.

W drodze do Częstochowy zatrzymaliśmy się gdzieś (nie wiem gdzie) i niektórzy poszli do KFC a my poszłyśmy na pizze. Była taka normalna, niebyła jakaś rewelacyjna.









W Częstochowie byliśmy przed 21, chwila odpoczynku, rozpakowanie się choć nie opłacało się, ewentualnie zjedzenie czegoś, a potem Apel Jasnogórski, potem kąpiel a potem spanie. Nie wszyscy poszli spać :p moje koleżanki w pokoju i ja byłyśmy tak zmęczone, że poszłyśmy spać, natomiast kiedy w nocy przebudziłam się myślałam, że na mnie sufit się wali, tak ktoś tam szalał. Rano trzeba było wstać o 5 ponieważ o 6 była msza. Po mszy mieliśmy czas na własne śniadanie, spakowanie i po 8 poszliśmy odmówić drogę krzyżową.
A tutaj sobie spaliśmy, przed Domem Pielgrzyma znajduje się pomnik rodziców Emilii i Karola-seniora Wojtyłów Karola Wojtyły (bł. JPII). Wyrzeźbił go Józef Marek. Pomnik jest na niewysokim ceglanym cokole.
    Wnętrze.  













Bazylika, widok z okna (Dom Pielgrzyma), droga do bazyliki.














Droga krzyżowa,pomnik Jana Pawła II, moja klasa (specjalne takie malutkie).









Po 11 byliśmy już w Łagiewnikach. Wstąpienie na chwile do kościoła a potem skierowaliśmy się do wieży, po kilkunastu schodach byliśmy na górze, dla niektórych nie było łatwo :(








 Widoki z wieży na kościół, ja przed kościółkiem.
Znów ja, widoki z wieży na Kraków.














 Ojć jak wysoko, cmentarz, widoki, oraz trochę sanktuarium Bożego Miłosierdzia.















Po dwóch dniach koło 14 byłam w domciu, bardzo zmęczona, ale zadowolona.
Mania.

8 komentarzy:

  1. jestem pod wrażeniem, Twój blog jest rewelacyjny! muszę tu zaglądać częściej :)
    mam nadzieję, że mój zainteresuje Cię również i dodasz go do obserwowanych ;) http://mademoiselle-brigitte.blogspot.com/
    buźka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham Kraków nad życie i strasznie za nim tęsknie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobra relacja z podróży szlakiem historii tej bolesnej, ale i tej bardziej optymistycznej. Czyta się jak dokument.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Mania świetna relacja, zgadzam się, ciekawy opis i zdjęcia :)))
    buziaki :*:*:*
    http://malaczarnablogg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze gdy myślę o obozach koncentracyjnych zastanawiam się jak to możliwe, ze oprawcą człowieka był drugi człowiek. To bardziej niż przerażające!

    OdpowiedzUsuń
  6. To Ty już nie jesteś,Misią?Dobrze ,Żabko.KUBA

    OdpowiedzUsuń

Baardzo dziękuje za komentarzyk:)